Tumblelog by Soup.io
  • pianistka
  • terriblelie
  • dilemma
  • kamaan
  • rabarbarowy
  • kammerflimmern
  • chrunchitgreen
  • farraway
  • brynia
  • emiltas
  • jointskurwysyn
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 25 2017

To jest noc, uspokaja mnie jej barwa Nie krzyczy kolorami, zasypiam w centrum miasta Znowu mogą być sobą Ci co latają w maskach I tylko nocą widać o nich prawdę w ich twarzach Ukochana poro dnia nie kończ się proszę To z tobą największe problemy zamieniam w proszek Znowu osiedla zeszyt, twoje prywatne Słońce Księżyc, światełko w tunelu na życia drodze Może za często pokrywasz się z ducha stanem Tworzycie parę, znów jesteś jego panem Budujesz ciszę, usypiasz tych co biegną Rozjaśniasz mi umysł chociaż Twoją siostrą ciemność Dajesz mi pewność, siłę na dzień następny Wyłączasz nerwy, mocny lek bez recepty Dama dla stresu, płyną procenty Nie wiem czy ja czy Ty za mnie piszesz wersy
Druga nad ranem, oczy na zapałce wiszą Te słowa pojmane w nocy palce zapiszą Myśli natchnione ciszą, wena szepta frazy lekko Pergaminową kliszą, utrwalam obrazy jedną ręką Te wyrazy lubią nocy melodie Tańczą przy blasku świecy tak płochliwie ostrożnie Lubię spędzać z nimi chwile gdy swobodnie oddycham W tej krainie mam spokój jak wrak Titanica Świat i morze pokus odległe jak biegun Odpływam w daleki fokus , bezruch, bez biegu Bez reguł, czas zatrzymał się na moment Tam na spokoju brzegu niedostępny abonent No comment, wypatruję komet Na niebie liczę gwiazdy piękniejsze od monet Lśniące miasto obojętne na piękno  A ja nie chcę zasnąć wsłuchany w serca tętno
Gęsty dym zakrył gwiazdy, zniknęli przyjaciele Zostało ich niewiele, mniej niż na stole butelek Z tymi co zostali wyznaczamy nowe cele Daję im dostęp na mój prywatny teren Dzielę się chlebem kiedy są w potrzebie Chcę dla nich lepiej, dobrze wiedzą jaki jestem Możemy sobie ufać w tym spierdolonym świecie I chciałbym żeby każdy z nich znalazł swoje miejsce Nie będzie łatwo, nikt nie mówił że tak będzie Masz ciężki bagaż doświadczeń to życie będzie lżejsze Oby tak było, bo niektórych życie depcze  Żyją w kartotece, numer dowodu, pesel Daje ci serce, ono bije w twoich dłoniach Dbaj o to, drugiego takiego nie spotkasz Może jestem naiwny, myślę że czujesz to samo I za parę lat nie powiem, że ufać nie było warto
Czasem życie męczy mnie do szpiku kości W deficycie na sen ten za marzeniami pościg Powiem coś Ci, wolę chwile samotności Bo gdy jestem rozbity szukam poczucia jedności Myślę o miłości, jej ciepło mnie koi Wtulony jak dziecko śpię w objęciach bez zbroi Czasami boli i płyną łzy jak Nil Ale nic nie opisze tych dni, tych chwil Wiatr jak stradivarius przygrywa gdy płonie skręt Dawka sativa kruszy, relaks od czubka do pięt Ten akompaniament, melodie naszych ulic Łapią za serce ziom, można się rozczulić Gdy słońce w oknie żegna noc barwą tęczy Odżywcza rosa poi istoty z krainy mleczy Proszę daj mi jeszcze chwilę, daj mi jeszcze moment Nim zacznie się harmider, mego spokoju koniec
— Kali x Paluch - Spokój
4698 7461 500
6712 c328 500
Reposted from2017 2017 viastrzepy strzepy
6474 2495 500
Reposted fromnudes nudes viastrzepy strzepy
Reposted fromFlau Flau viastrzepy strzepy
Chciałabym poleżeć na Tobie i posłuchać bicia Twojego serca
— moja głowa (via bez-granicznie)

teraz

(via zgorszeni-e)

Reposted fromblutelf blutelf viaoversensitive oversensitive
2527 ac9b 500
Reposted fromretro-girl retro-girl viadivi divi
Kilka razy do czegoś między nami doszło, przespaliśmy się ze sobą, niewiele więcej. Prawdą jest, że mam do niej słabość.
— Jorge Fernandez Diaz ‘Sztylet’
Czyjeś obietnice nie robią na mnie wrażenia, sama też niczego nikomu nie obiecuję oprócz miłości, bo tego zawsze jestem pewna. Nie powierzam nikomu swoich tajemnic, bo i po co? Sama sobie jestem "pojemnikiem" na takie treści. Bo i czasami nie warto się przed kimś otwierać. Nawet mówię już mniej, za to myślę więcej. Na moje towarzystwo trzeba wybrać odpowiedni termin. Nie zawsze mam ochotę na siedzenie u czyjegoś boku. Z nastrojami różnie bywa, na ogół lubię wszystko i wszystkich, bo i nie myślę jakimi niektórzy są chujami. Kiedy indziej nic mi się nie chce i wolę tylko spanie, co by nie wpadać w interakcje z innymi ludźmi. A jeszcze kiedy indziej potrafię kogoś wdeptać w ziemię, bo tak mi się podoba i nie jestem w humorze na jakieś pocieszanie. Jak mnie wkurwiasz to o tym usłyszysz, a w głowie wizualizuję najgorsze rzeczy jakie mogą Ci się przytrafić, jeśli jeszcze o milimetr przesuniesz moją granicę. I jestem chaotycznie popierdoloną osobą, ale mimo wszystko lubię siebie. Bo (prawie) cały mój czas pochłania bycie szczęśliwym człowiekiem. Lepiej potrafić zliczyć na palcach jednej ręki kiedy było się smutnym, niż to kiedy było się szczęśliwym. 
Reposted byoversensitivetomeHoHomesoutesweetnothingg
1499 9aaf
Reposted fromsassenach sassenach viaWlodara Wlodara
0666 37ad 500
Reposted fromdivi divi
0658 ff4b
Reposted fromdivi divi
0656 dc05 500

zanikanie:

xxx

Reposted fromdivi divi

czarne-lustro:

Pamiętam Twój pierwszy uśmiech, zawsze go widzę, gdy słyszę Twój głos. Mam gęsia skórkę, gdy słyszę Twój głos. Dlatego, że wiem że to ten głos, który będzie mnie motywować i przeklinać. Ze niezależnie gdzie jestem, z kim jestem. Mysle o Tobie, o tym jak chciałbym Cie chwycić za rękę. Pocałować i nie myśleć o wszystkim. Myśleć o nas, chciałbym przeczytać Ci te życzenia i zobaczyć Twoje oczy. Pocałować Twoje usta, dotknąć Twoich włosów.

Twoich, żadnej innej.

Nigdy.

Jestem Twój.

To mój tort urodzinowy dla Ciebie.

Żurnalista.pl

Reposted fromdivi divi
3590 d47c 500
Reposted frompunisher punisher viaLaColie LaColie
3871 e9e6 500
Reposted fromPoranny Poranny viaMartwa13 Martwa13
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl